
Już nie daje rady...
Poniedziałek...to wszystko...
Nie daje rady...
Zjedna mentalność
Teraz
Zaraz wyrzygam swój umysł...
Rocznica śmierci...
Pierdole...
Trzeba jutro wstać ale jak?
Dlaczego wszystko wygląda zupełnie inaczej niż w naszych najskromniejszych marzeniach?
Dlaczego to czego chcemy najbardziej mamy najmniej?
Wszystko trzeba nic nie wolno...
To zabiera sile do pracy, słabe wyniki dołują jeszcze bardziej...
Nie dasz rady się podnieść gdy kolejne ciężary układają się niesymetrycznie na plecach wpijając się w kręgosłup...
Jak przeżyć, się pozbierać, podnieść, zrzucać ciężar grzechu pierworodnego, wreszcie zacząć robić po swojemu, dla siebie...
Jeśli człowiek ma dusze moja poszła w pizduu, pozostawiając moje niezręczne ciało z umysłem który myśli tak intensywnie iż z myśli nic nie wynika...
"wiem ze nic nie wiem"
Im więcej myślę tym gorzej mi to wychodzi...
Chce być roślinom...
Wyłączyć umysł, wyłączyć siebie, odpocząć...
BY nie było smutno, by łzy stały się jeszcze bardziej gorzkie, rzucają cegłami i szydzą, ci na których zależy...
Ale oni stoją zawsze, wspierają choć maja swój ciężar...
Wszystko chuj...
Koniec , finto, finisz, zwał jak zwał...
Nie da się tak...
Kocham...
Nieosiągneity cel w życiu...
Azyl, miejsce dla którego wstać rano, pójść, wrócić, dojść... Być,.. szczęśliwym
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz